Co to znaczy, że Chrystus jest moim Królem?

Co to znaczy, że Chrystus jest moim Królem?
W pierwszym rzędzie musimy sobie uświadomić w pełni i zaakceptować
Jego władzę nad nami.
Powinno to wynikać z naszej miłości do Niego i uznania bez żadnych
zastrzeżeń jego Boskości, Wielkości, Mądrości, Autorytetu, z uznania,
że tylko On jest naszym Zbawicielem, że tylko On będzie prowadził nas
właściwą drogą.
Powinniśmy, wzrastając w pokorze, zdawać sobie sprawę z tego jak jesteśmy
marni, głupi, nieodpowiedzialni, egoistyczni, grzeszni, zniewoleni
na tysiąc różnych sposobów przez nasze słabości, wady, grzechy, przez nasze
niedoskonałe przecież z istoty człowieczeństwo.
Nie jesteśmy bogami i naszą rzeczą jest upadać i błądzić. Bez Boga nigdzie
nie zajdziemy, zginiemy marnie.
Tylko jeden Bóg jest dobry i tylko On może spowodować, że dobro
będzie naszym udziałem.
Powinniśmy wiedzieć, że Chrystus sprawuje nad nami, jak dobrzy rodzice,
władzę despotyczną, władzę porozumienia i władzę królewską.
Powinniśmy umieć odczytywać znaki Boże, wolę Bożą i poddawać się
woli Chrystusa, gdy coś nam narzuca, gdy stosuje wobec nas władzę despotyczną,
tak jak np. zastosował ją wobec Szawła (Dz 9.1-9.31).
Jesteśmy stawiani przez Boga w obliczu różnych sytuacji i nie powinniśmy
się przeciwko Niemu butować, ale zawsze zadawać sobie pytanie
„czego od nas chce w tym momencie Chrystus – jaka jest Jego wola? ”.
Odpowiedź na to pytanie powinna wyznaczać nasze życie.
Wiedząc, że Chrystus stosuje wobec nas również władzę porozumienia,
znając słowa „Proście, a będzie wam dane”, możemy zwracać
się do Chrystusa z naszymi prośbami pamiętając jednak zawsze o tym,
że możemy w sposób nieprawidłowy odczytać sytuację, że możemy uznać
coś za przedmiot władzy porozumienia, co w istocie takim przedmiotem
nie jest, co powinno być zrealizowane nie według naszej, ale według Chrystusowej
woli.
Nasze modlitwy błagalne powinny zatem być nie tylko werbalnie,
ale i merytorycznie, przy pełnej akceptacji naszej woli i naszego serca, takie
jak modlitwa Chrystusa w ogrójcu: „…jeśli to możliwe, niech ominie
mnie ten kielich” (Mt 26,39).
Powinniśmy zmierzać do tego, aby w jak najpełniejszym stopniu poddać
się królewskiej władzy Chrystusa.
Dokonanie tego będzie możliwe, gdy zrobimy wszystko, by poznać
Jego wolę – gdy będziemy znać naszą wiarę, będziemy poznawać naukę
Kościoła, Ojców i Doktorów Kościoła („mając za swojego mistrza i przewodnika”
Doktora Powszechnego – św. Tomasza z Akwinu), gdy zatem
będziemy posiadać formację katolicką i odwołując się do niej każdego dnia
nabędziemy tzw. sensus catholicus – zmysł katolicki.
Dokonanie tego będzie możliwe, gdy zrobimy wszystko, by prawidłowo
ukształtować nasze katolickie sumienie (sumienie ukształtowane
w oparciu o Pismo Święte, Tradycję i naukę Kościoła) i będziemy to sumienie
wciąż uwrażliwiać i wciąż używać.
Dokonanie tego będzie możliwe, gdy zrobimy wszystko, abyśmy stali
się „ubodzy w duchu”, gdy będziemy oczyszczać się z tego, co „moje” (moje
myśli, zapatrywania, poglądy, wartości, oceny, koncepcje), a na to miejsce
wprowadzać to, co Chrystusowe (Jego myśli, zapatrywania, poglądy, wartości,
oceny, koncepcje).
Dokonanie tego będzie możliwe, gdy zrobimy wszystko, by zyskać
jak największą wolność, by, pracując nad sobą i nabywając cnót, uwalniać
się od naszych słabości, wad, ułomności, grzechów, od tego wszystkiego,
co nas pociąga, kusi i w taki czy inny sposób krępuje, zniewala, wyznacza
kierunki naszego postępowania.
Wielcy doktorzy Kościoła zaproponowali nam swoistą metodę poddawania
się królewskiej władzy Chrystusa.
Jest to codzienna, przede wszystkim poranna, medytacja dotycząca
tego, co nas spotka lub może spotkać w nadchodzącym dniu.
Zastanawiamy się zatem jakie osoby spotkamy, w jakich sytuacjach się
znajdziemy, jakie pojawią się problemy, które będziemy musieli rozwiązać,
w jakich kwestiach będziemy musieli podjąć decyzje czy zabrać głos.
Za każdym razem zadajemy sobie pytanie: co powinienem zrobić,
by to podobało się Chrystusowi?
Na zakończenie dnia powinniśmy, w medytacji wieczornej, odpowiedzieć
sobie na pytanie: czy postąpiliśmy tak jak powinniśmy, tak jak
chciałby tego Chrystus, i nasze odpowiedzi powinny mieć wpływ na postępowanie
w następnych dniach.
Całe nasze indywidualne życie w każdym dosłownie jego wymiarze
i momencie powinno być poddane królewskiej władzy Chrystusa.
Jeśli zrobimy wszystko, co tylko w naszej mocy, by tak właśnie było
możemy głośno mówić: Chrystus jest moim Królem.
Mamy teraz przed sobą dwie drogi.
Pierwsza to droga, na której nie rezygnujemy z siebie, którą sami jakoś
wyznaczamy uzgadniając jednak wszystko z wolą Chrystusa, poddając się,
w jej ramach, Jego królewskiej władzy.
To droga chrześcijańskiego życia, droga, na której jesteśmy poddanymi
Chrystusa Króla.
Druga to droga, na której rezygnujemy z siebie, odrzucamy swoją wolę,
poddajemy się, i to skutecznie, wyłącznie woli Chrystusa zadając wciąż pytanie
– „co najbardziej podobałoby się Chrystusowi? ” – i postępując tak,
by to do końca wypełnić.
To droga świętości, droga, na której jesteśmy sługami Chrystusa Króla.

 

Stanisław Krajski, „Chrystus Król i Matka Boża Królowa Polski”, Warszawa 2014, 28-31.

Polecam tę książkę, która jest w moim przekonaniu najpełniejszym ujęciem na temat królowania Chrystusa Króla i Matki Bożej Królowej Polski.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s